Content
Wstałam rano (K.: Baardzo rano. Przez to się nie wysypiam =.=.) *rolls eyes*.
Whatever.
Od razu okasan oznajmiła mi, iż wszystkie dokumenty nie chcą się otworzyć. Ale przecież co złego to nie ja. Nie bijcie! Zaraz coś mnie trafi jak pomyślę, że moje "Sposoby, aby dopieprzyć Naraku" wcięło i muszę to robić od nowa.
A potem doznałam olśnienia. A raczej uświadomiłam sobie przerażającą prawdę. Moje obrazki, bez których żyć normalnie nie można, też mogły zniknąć! No to dalej do kompa i sprawdzam. Na szczęście nic się im nie stało.
No taaa... Potem odkryłam, iż moje gg zniknęło i w ogóle nie czyta polskich znaków. Próbowałam wejść na inna osobę z mojej listy ale wyskoczyło coś, co wcale nie było moje. No więc, ściągnęłam nowszą wersję gadu-gadu. Oczywiście znaków nadal nie czyta Y.Y. Jestem zmuszona pisać opisy po japońsku i angielsku.
No a później trochę zepsułam biurko...
___________________________________________
Łapa: *słucha muzyki, czyli dzień jak co dzień*
Kurama: *leży na kanapie i stara się odprężyć w tej stresującej sytuacji*
Obcy: *prawdopodobnie poszedł polować na ludzi ale nic nie wiadomo*
Łapa przekręca się na krześle, krzyżuje nogi itp. W końcu robi coś takiego, dzięki czemu ruchomy blat, na którym stoi klawiatura całkowicie chowa się pod biurko.
Łapa: O.O *zagląda pod spód* Ajajaj.
Otóż, blat wypadł z zawiasów i nie chce się za Japonię cofnąć z powrotem.
Kurama: *strzyrze uszami wyczuwając zbliżające się niebezpieczeństwo*
Łapa próbuje naprawić to co się zepsuło. W końcu postanawia odpocząć i idzie na górę, w celu przejrzenia szafy (jedno z celtyckich świąt się zbliża i czeka ją sabat czarownic). Gdy nie znajduje niczego godnego jej uwagi, zchodzi na dół. Klęka na podłodze i siłuje się z tym czymś.
Kurama: *przygląda się zajściu z bezpiecznej odległości, a po chwili podchodzi do biurka* To może ja spróbuję?
Łapa: Nie, bo jeszcze mi to rozwalisz.
Kurama: Ej, nie. Mógłbym to owinąć łodygą od róży i pociągnąć.
Łapa: Co ty ciągle tylko o różach?! A w ogóle to róża ma kolce, a ja nie chcę mieć porysowanego blatu!
Nad głową Łapy pojawia się świecąca żarówka. Rozlega sie głośne "Dzyń!".
Łapa: Mam pomysł. *biegnie do kuchni*
Kurama: Oh, shit... *sweatdrop*
Łapa: *otwiera spiżarkę* Nie wiem co mnie tu ciągnęło ale... A-CHA! *chwyta długi, biały kabel i wraca do pokoju*
Kurama: O ja **********!!! Umrzemy!!!
W tym czasie Łapa dwa razy obwiązuje niesforną deskę i próbuje ją wyciągnąć. W tle Kurama odmawia modlitwę, aby bogowie mu życia nie odbierali tak młodo. Po chwili okazuje się, że nic z pomysłu Łapy nie wyjdzie.
Łapa: *siada na krześle* A niech cię *******!!! ******* biurko!!! *ciągnie za kabel z cełej siły i...* Patrz, naprawiłam!!!
Kurama: *anime fall*
___________________________________________
Hahahaha! A jak wracałam ze szkoły, to po drodze podjadałam Twix'y. Ale jednego ze śmietników nie było na miejscu (szmaciarz ;)). No to, wyrzuciłam papierek do drugiego, koło skrzyżowania. Patrzę, a tu samochód hamuje. Luna i jakieś tam dzieciaki z matka przechodzą przez jezdnię. Co zrobiłby przeciętny Kowalski? Pewnie poszedł swoją drogą, czyli w moim wypadku w prawo (wcale nie przez to skrzyżowanie). No ale tu macie mnie ^^. Więc pobiegłam za Luną (czyt. przebiegłam przed maską samochodu). Każdy od czasu, do czasu potrzebuje trochę rozrywki, nie ^^?
OK., to by było na tyle
A! W związku z tym nr gg. Teraz mam znowu nowy (767092). Więc, jak ktos znajomy to czyta, to niech sobie lepiej wklepie w kompa.
Posssdro for:
- Luna (a ja widziałam normalnego cywila w kamizelce odblaskowej, jaką policjanci nosza, aha ^^),
- Rogal (GC, Cinema City, Empik, nareszcie!),
- Tuba (to się umówim ;P),
- czytający & komentujący.
Ĺapa
Nastrój:
tagi:
Kurama: Iiiiiiiiieeeeeeee!!!
Łapa: *knebluje go i nakłada mu na głowę urządzenie do wyrywania szczęk, takie jak z "Piły"* Jak się ruszysz, to sznurek się urwie. A jak się urwie, to po minucie możesz swoim ząbkom powiedzieć "pa, pa".
Kurama: *przerażony kiwa głową potakująco*
Hahahaha! Teraz nie będzie mi przeszkadzał! Jak widać nie udało się mu mnie nakłonić do wklejenia tłumaczenia ale co tam. Teraz ponarzekam na religię ^^.
____________________________________
Normalnie za chwilę coś komuś zrobię. Nasza „urocza” siostra P., od religii uczy nas, że antykoncepcja to ZŁÓ. No taaak, bo przecież „jeśli dojdzie do zapłodnienia, to te środki zabijają zarodek, a temu się Kościół sprzeciwia”. Jasne. Ale termin „Kościół” oznacza wspólnotę ludzi, czyli takich niedouków chrześcijańskich jak my. A MY patrzymy na sytuację P-R-A-K-T-Y-C-Z-N-I-E. Sis zatopiła się w myślach „światłolubnych” i nie ma zamiaru zejść do realnego świata *macha jaj na pożegnanie*. „W małżeństwie to nie jest potrzebne” „Ludzie wiążą się po to, żeby rodzić dzieci” Chcą z nas zrobić chodzące inkubatory, czy co? Może w ogóle zróbmy z Ziemii wielkie TBS-y i wybijmy wszystkie inne gatunki. Co z tego, że nie będziemy mieli gdzie się pomieścić, bóg kazał się nam rozmnażać. Błędne koło skarbie!
Dobra, zostawmy zagadnienia seksualne, w które duchowni nos wtykają(my ich nie piętnujemy i nie straszymy piekłem, gdy coś źle zrobią). Now’s time for... marriage! Zgodnie z tym co mówi siostrzyczka grzechem ciężkim jest życie w związku ze ślubem cywilnym, jeśli się rozwiodło z innym tylko cywilnie.
A rozwody kościelne są:
a) bardzo drogie,
b) bardzo niechętnie udzielane.
Ale co innego śluby i rozwody tylko w cywilu. Jak jest odwrotnie do sytuacji nad punktami, wtedy można spać „spokojnie”. Grzechu niby nie ma. Ależ nie zapominajmy o współżyciu przed ślubem. Tego oczywiście ta religia zakazuje. A jak już się będzie po ślubie, to nie można brać środków antykoncepcyjnych, bo trzeba dziecko urodzić. Za inne decyzje posyłają do piekła, łagodniejszy wyrok to czyściec.
Czego oni od nas wymagają! Ja p*****lę! Przecież ci niby oświeceni ciągle nam wmawiają, że jesteśmy słabi, że nasze działania nigdy nie dojdą do skutku, że sami nie damy sobie rady. Każą nam skamleć o przebaczenie nawet przy najmniejszej winie, a odmawiają robienia rzeczy na których nam zależy, bo „są niestosowne”. Robią z nas ludzi bez woli, pogodzonych z porażką, ot co. W głowie im się nie mieści, że mogą się mylić. Ale jeżeli nawet, to czemu, do cholery, wymagają od nas takiej siły woli?! Niby ta cała paplanina o dobroci boga, a każą nam klęczeć. I jeszcze mówią głupie historyjki, iż nie można patrzeć prosto w Słońce. Ooo, przepraszam bardzo, ale ja mogę! I nie jest to jakiś świrnięty dar, tylko zdolność organizmu. Tego organizmu, który tworzy kod DNA i geny. I wyperswaduj teraz te dyrdymały księżom. BTW., ciekawe jak się czuje ks. homoseksualista, który musi piętnować związki gejów i lesbijek?
____________________________________
OK., the end. Możecie iść do domu, a ja uwolnię "więźnia".
Łapa: *podchodzi do Kuramy, aby zdjąć z niego tę aparaturę ale na razie tylko go odkneblowała*
Kurama: Jesteś pewna, że wiesz co robisz?
Łapa: Nie bój się, wszystko jest pod kontrolą.
Chwila ciszy....
POK!
Kurama: Co to było?!
Łapa: *szepcze* Sznurek się urwał....
Ĺapa
Nastrój:
tagi:
[ Dirty babe! You see this shackles baby, I'm your slave! ]
Nawet dobry humor dziś mam. Chciałam dać tylko znak, że żyję i mam się dobrze.
A w ogóle to jest cool (poza Predatorem-nauczycielem naturliśśś :)).
Rogal sobie kupił afaratkę. Trochę zachodu z tym było, ne?
Luna jutro idzie na pierwszą "poważną" lekcję muzyki (razem z dwoma paniami z mojej klasy - pozdro ;P).
A ja byłam dzisiaj w Grudziądzu. Mam skierowanie do neurologa, yaaayy.... Sama chciałam, dręczyłam moją okasan, to mam. Oczywiście momma MUSIAŁA zajrzeć do "Czwórki". I przez to miałam mało czasu, aby spakować się na angielski. I przez to zapomniałam mojej kartki, na której opracowałam sobie odpowiedzi na Discussion box. Nanda tanda...?
I jeszcze lekcje odpisać -3.
Yappari!
Baka sensei, neee "be da"!
A! W szpitalu był sklep medyczny i mum coś w nim kupowała. A co robi Łapa? Patrzy, tzn. rozgląda się po wnętrzu. No i dostrzegła za ladą taki moździerz (takie cuś w czym się tabletki rozgniata). No, a potem była konwersacja z matką....
Okasan: Coś ci sie podobało tam?
Łapa: Ten moździerz! Jakbyś nie wiedziała co mi kupić na urodziny, to....
O.: Ale po co ci moździerz?
Ł.: Jak to po co?! Taaaki ładny moździerz! Za 3 dychy, to sama sobie kupię.
O.: Ale on jest do rozdrabniania tabletek.
Ł.: To akurat będzie na tabletki na ból głowy, one są takie duże. *gwiadzki i serduszka w oczach* On jest KAWAIIIIIII!!!!!!!!!!!!!!!
W następnym odcinku Kurama spróbuje zmusić Łapę, żeby wkleiła tłumaczenie z quizilli. Czy mu się uda? Czy znowu skończy się na rzucaniu patelnią i tym-co-pod-reką? Poczekacie, to zobaczycie =).
[ You ready for Padfoot's translation? Yaaay! ]
Posssdro for:
- Luna (no, no, takie coool ^^),
- Rogal (joł, czarno-biała pipetka na huście),
- Żuraś (ty to jesteś ^^"),
- onna, która mi robiła EKG,
- onna, która mi wypisywała kwitki,
- m.o.ź.d.z... (lepiej nie kończyć ^^),
- czytający & komentujący.
[ I'm bringing sexy back! The other f***ers don't know how to act! ]
Song wich is called "Sexyback", jakby co ^^.
Ĺapa
Nastrój:
tagi:
Credits
|
X|
X|